Z rana pakowanie, check out, owoce, woda na podróż, bilety
do Khao Sok i ruszamy dalej.
Wygląda to niby pięknie, ale plan był taki, że ruszamy o 14.
Jak okazało się po wyjściu z hotelu, ostatni autobus odjeżdża o 11.30. W
związku z tym mega sprint i ogarnięcie rzeczy i od tego momentu nie stanowiło
dla nas problemu wymijanie tajów z trąbieniem i szybką jazda skuterami między
okolicznym ruchem ... trwa walka z czasem...
Nawet należało anulować zamówione śniadanie, gdyż kierowca
podjechał do hotelu wcześniej niż było to umówione .. Zawieziono nas na
tutejsza stację "PKS", z której odchodzą busy w rożnych kierunkach.
Od razu kupiliśmy bangalu za 600BTH, 3 osobowe z taksówką gratis. I to się okazało dobrym wyborem. Będąc na miejscu naszym oczom ukazała się niezwykle
egzotyczna dżungla z licznymi resortami i domkami na drzewach. Szybki
rozładunek i na spacer. Po drodze oczywiście miejscowe jedzenie, ryż z
kurczakiem w sosie Curry i pędami bambusów, które okazało sie chyba
najostrzejszą potrawą jaką do tej pory mieliśmy przyjemność skosztować. Jeżeli
o nas chodzi, do tej pory nie stroniliśmy od tych spicy ;) . W dalszej części
spaceru trafiliśmy na mała plaże, na której zabawiały sie miejscowe małpki
opychające się bananami podrzucanymi przez turystów. Po drodze zdecydowaliśmy
się wykupić wycieczkę, która na pierwszy rzut oka wydaje się dość droga bo 2000
BTH ale po głębszej analizie, okazuję się że harmonogram wyprawy w pełni
rekompensuje wydane pieniądze. Ale to okaże się w ciągu najbliższych 2 dni.
Wracając do domu i oglądając "suveniry", zaskoczył nas polski głos "HEJ
ZIMA". Byli to nasi początkowi towarzysze podróży czyli GAJDER i ANIA.
Szybko namówiliśmy ich na tą samą wyciekę po dżungli, więc od jutra podróżujemy
znów razem. Zmęczeni upałem i duża wilgotnością, siedzimy w barze i popijamy
piwko pisząc bloga, jednocześnie zafascynowani dniem jutrzejszym...
Kolejny wpis za min. 2 dni, gdyż odcinamy się od prądu,
zasięgu telefonu i Internetu - cywilizacji...
Dziś za wasze zdrowie zjadłem kurczaka po tajlandzku.. prawie zjadłem ;)
OdpowiedzUsuńTo sie chwali;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń