poniedziałek, 28 stycznia 2013

Koh Lanta, Koh Mook, Koh Chuek, Koh Mah, Koh Kradan ... wyspiarsko ;)


Wracając wspomnieniami do dnia wczorajszego...


Po przypłynięciu  na Kho Lante jak już wcześniej wspomnieliśmy wypożyczyliśmy skutery, które
nas zabsorbowały do tego stopnia, że nie mieliśmy czasu za wiele napisać..
ale wracając do tematu jest to dziewicza wyspa w obrębie narodowego parku morskiego. Wzdłuż
zachodniego wybrzeża rozciągają sie hotele  i bungalow ;p
My na skuterach z plecakami wyruszyliśmy na poszukiwanie naszego bungalow ;p , i znaleźliśmy
za 600THB - jak widać ceny znacząco spadły co nas bardzo cieszy ;)
Od rana do wieczora przejechaliśmy wyspę dwa razy wzdłuż oglądając jej uroki, testując
jazdę nocną skuterami gdzie i ruch lewostronny i inne ich zwyczaje zupełnie nam nie
przeszkadzały ;p wręcz przeciwnie ;) Na Koh Lanta można znaleźć znacznie więcej typowych
tajskich sklepów i straganów niż na Kho Phi Phi, czy restauracji oraz urlokliwych, małych knajpek
Jeżeli o nas chodzi, zdecydowanie odpowiada nam obraz mniej turystycznej Tajlandii, a na
pewno Koh Lanta jest mniej turystyczna od Kho Phi Phi. W kolejnych dniach znajda się jeszcze tereny mniej
turystyczne, ale jeszcze nas tam nie było... wszystko przed nami ;]

Dzień kolejny 

Plan: zwiedzanie 4 wysepek w okolicach Koh Lanty. Wyglądało to następująco: Najpierw 30 min jazdy skuterami do portu już obeznani w wyspie i sprzęcie sprawdzamy parametry producenta na naszych 125cm ;p przypominając.. w Polsce na ten typ należy posiadać prawo jazdy - tu przy wypożyczeniu nawet o to nie spytał, pokazywać również nie kazał.
Wypłynięcie z portu 9.30 a następnie około godziny 11 przypłynęliśmy na Koh Mook aby zobaczyć plaże wewnątrz skały, z małym ale ...jedyną drogą aby się tam dostać było przepłyńcie przez jaskinie i wpłynięcie do miejsca robiącego naprawdę imponujące wrażenie - rajska plaża!!!
Może dla niektórych wydawać się to niczym specjalnym ale dla nas było to niesamowite, pikanterii dodaje fakt iź 2 z 3 członków naszej esapady nie potrafi pływać więc wyskoczyć ze statku do wody na kilka metrów głębokiej, a następnie przepłynięcie odcinka w jaskini gdzie jedynym światłem była mała latareczka Pana z łódki, która czasem gasła albo świeciła w inną stronę - było doprawdy niesamowicie. Skok do wody oczywiście odbywał się w kapoku, ale nie do końca nas to uspokajało.
Po spędzonym tam czasie udaliśmy się na inne wyspy - Koh Chuek , Koh Kardan, Koh Mah a pomiędzy tym jeszcze 2 krotnie po 40 min mieliśmy okazje wypłynąć na snorkeling gdzie podziwialiśmy pod wodą ławice rybek i rafę koralową . (znaleźliśmy NEMO!! ;] ) Oczywiście procedura ta sama... trzeba wskoczyć do wody na co najmniej kilka metrów głębokiej :p
Dysponujemy bardzo ciekawym materiałem video z naszych debiutów wpłynięcia do jaskini jak i snorkeling-u -"dokument" kręcony za pomocą kamerki HD do sportów ekstremalnych (ProHERO2), która toważyszy nam w całej podroży jednak z uwagi na fakt, iż nie chcemy tracić czasu na montaż a filmy są wysokiej rozdzielczości i nie możemy ich wrzucić bez zmontowania i "okrojnia o nie potrzebne MB" uczynimy to po powrocie do PL
Tak czy inacze wrażenia bezcenne jeżeli ktokolwiek znajdzie się na Koh Lanta zdecydowanie polecamy ten rejs koszt 900THB jednak zaprzyjaźniona Pani od skuterów sprzedała nam ową fascynująca wycieczkę za 850THB \os
Poniżej trochę zdjęć z Koh Lanty i wyprawy na wyspy...
Plan na jutro - poranny prom do Krabi ale co się będzie dalej działo się okaże... niby plany są, ale mogą zawsze się zmienić :)


Pozdrawiamy bliskich w PL ;)















































3 komentarze:

  1. zostawcie te zdjęcia i skupcie się na czymś.. rozwojowym :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamietam moja podroz z tamtego roku jak wczoraj jak czytam ogladam wasze fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Milo milo:) .. A jak patrzymy jest co wspominac z tych miejsc;)

    OdpowiedzUsuń