środa, 30 stycznia 2013

Khao Sok Dzień 8...


Z rana pakowanie, check out, owoce, woda na podróż, bilety do Khao Sok i ruszamy dalej.
Wygląda to niby pięknie, ale plan był taki, że ruszamy o 14. Jak okazało się po wyjściu z hotelu, ostatni autobus odjeżdża o 11.30. W związku z tym mega sprint i ogarnięcie rzeczy i od tego momentu nie stanowiło dla nas problemu wymijanie tajów z trąbieniem i szybką jazda skuterami między okolicznym ruchem ... trwa walka z czasem...
Nawet należało anulować zamówione śniadanie, gdyż kierowca podjechał do hotelu wcześniej niż było to umówione .. Zawieziono nas na tutejsza stację "PKS", z której odchodzą busy w rożnych kierunkach. Od razu kupiliśmy bangalu za 600BTH, 3 osobowe z taksówką gratis. I to się okazało dobrym wyborem. Będąc na miejscu naszym oczom ukazała się niezwykle egzotyczna dżungla z licznymi resortami i domkami na drzewach. Szybki rozładunek i na spacer. Po drodze oczywiście miejscowe jedzenie, ryż z kurczakiem w sosie Curry i pędami bambusów, które okazało sie chyba najostrzejszą potrawą jaką do tej pory mieliśmy przyjemność skosztować. Jeżeli o nas chodzi, do tej pory nie stroniliśmy od tych spicy ;) . W dalszej części spaceru trafiliśmy na mała plaże, na której zabawiały sie miejscowe małpki opychające się bananami podrzucanymi przez turystów. Po drodze zdecydowaliśmy się wykupić wycieczkę, która na pierwszy rzut oka wydaje się dość droga bo 2000 BTH ale po głębszej analizie, okazuję się że harmonogram wyprawy w pełni rekompensuje wydane pieniądze. Ale to okaże się w ciągu najbliższych 2 dni. Wracając do domu i oglądając "suveniry", zaskoczył nas polski głos "HEJ ZIMA". Byli to nasi początkowi towarzysze podróży czyli GAJDER i ANIA. Szybko namówiliśmy ich na tą samą wyciekę po dżungli, więc od jutra podróżujemy znów razem. Zmęczeni upałem i duża wilgotnością, siedzimy w barze i popijamy piwko pisząc bloga, jednocześnie zafascynowani dniem jutrzejszym...
















Kolejny wpis za min. 2 dni, gdyż odcinamy się od prądu, zasięgu telefonu i Internetu - cywilizacji...

3 komentarze:

  1. Dziś za wasze zdrowie zjadłem kurczaka po tajlandzku.. prawie zjadłem ;)

    OdpowiedzUsuń