Lądujemy w Paryżu tym razem mamy nieco więcej czasu na przesiadkę , dlatego już nie trzeba się spieszyć, bodajże różnica między jednym samolotem a drugim to niecałe 4 godziny , po naszych przygodach gdzie bywało i 15 min 4 godzinny pobyt na lotnisku CDG w Paryżu wydaje się czasem bardzo długim chociażby w naszym przypadku kiedy to mamy lot łączony i to w roli przewoźnika powinno być zadbanie aby przesiadka się udała. Po wyjściu z samolotu z Singapuru od razu w "rękawie przeszliśmy" do terminalu jednak przedostanie się do Terminala skąd odlatuje samolot do Turynu wymaga skorzystania z autobusów między terminalami... przez okna widzieliśmy śnieg lądując w Paryżu teraz o mroźnej temperaturze przekonujemy się na własnej skórze... Ubrani w wiosenne stroje szybko wracamy myślami do rzeczywistości , iż będzie tylko już zimniej ...Na lotnisku dostępne jest w naszym terminalu PS3 więc czas płynie szybciej ;) i nadchodzi godzina odlotu.. znów kontakt z temperaturą poniżej zera nie nastraja nas optymizmem. Lądujemy w Turynie z 20 min opóźnieniem. Tym razem nie robi już na nas to wielkiego wrażenia aczkolwiek obsługa samolotu po wylądowaniu wymawia moje nazwisko i prosi o podejście podczas wysiadania. Bardzo miła Pani stewardesa wręcza mi 5 biletów na lot z Turynu do Bari gdyż tych biletów nie wydrukowaliśmy sobie w Singapurze. , innymi słowy obsługa Alitalii w trosce o nas zadbała o to abyśmy się nie spóźnili na kolejny lot i postanowiła przyśpieszyć procedurę ... Pomimo faktu iż mieliśmy bilety wykupione na dalszy lot do Bari we Włoszech jednak wcale nie mieliśmy zamiaru z niego korzystać plan był inny. Jednak z uwagi na fatygę personelu pokładowego i obsługi lotniska tak aby nie wzywano nas przez megafon uprzejmie podchodzimy do odprawy informując iż nie będziemy lecieć samolotem , który za kilkanaście minut odlatuje. Tak aby inni pasażerowie czasem nie musieli przez nas zanotować opóźnienia. Pani w okienku trochę zdziwiona naszą postawą ale zaznacza skrupulatnie osoby i wykreśla nas z listy pasażerów. Z lotniska w Turynie udajemy się do centrum podróż trwa około 30 minut, wydawało się , że lotnisko jest naprawdę blisko jednak okazuje się to troszkę inaczej... Na godzinę 19 mamy bilety na pociąg z Turynu do Mediolanu dlatego też dzień ten poświęcamy na zwiedzanie Turynu. Pogoda nie jest już odpowiednia jak na nasze wiosenne ubrania pomimo faktu kilku stopni powyżej zera wieje zimny wiatr w związku z czym odczuwalna temperatura jest dużo mniejsza, dlatego i entuzjazm mamy mniejszy to chodzenia po Turynie. W kilku słowach o Turynie ... miasto pomimo braku swoistej reklamy ma swój duży urok i naprawdę da się polubić/spodobać. Architektura Turyńska robi na nas miłe wrażenie , planując tu przyjazd nie wiedzieliśmy czego się spodziewać , potraktowaliśmy wizytę tutaj dość po macoszemu nikt z nas nie zasięgnął jakiejkolwiek informacji co można i warto tu zobaczyć. Większą wiedzę zupełnie przypadkowo uzyskujemy od emerytowanego Włocha , który sam widząc naszą grupę osób podchodzi zagaduje i przedstawia dawkę informacji na najbliższy plan paru godzin gdzie iść i co warto zobaczyć w Turynie. Od tej pory Turyn przestaje nam się już kojarzyć tylko jako miasto przemysłowe gdzie Fiat ma swoją siedzibę ;) Czas zlatuje bardzo szybko ,podążając według wskazówek, zapada powoli zmrok oznaczając , fakt iż niebawem będziemy musieli zmierzać na dworzec na zaplanowany pociąg do Mediolanu. Jeszcze ostatnie zakupy na drogę aby uprzyjemnić sobie podróż ... Przypominając sobie podróż włoskim pociągiem z przed kilku lat na trasie Pisa - Florencja kończymy tym samym akcentem na drogę.. czyli włoskim winem z pysznymi oliwkami i wspaniałym włoskim serem pleśniowym. Pociąg jedzie naprawdę szybko prędkości dochodzące do 200km/h wyświetla informacja w pociągu w związku z tym faktem po upływie niecałej godziny znajdujemy się w centrum Mediolanu. W skrócie patrząc na kolej włoską przez pryzmat tego pociągu pozostaje nam w Polsce jedynie długo czekać na zmiany. Oczywiście nie ma nic za darmo bilety w włoskich kolejach pomimo , że znacząco wyprzedzają polskie jeżeli chodzi o standard podróży to niestety w cenie też są sporo różnią się od polskich kolei. Tak czy inaczej z dobrymi humorami kilka godzin spędzamy w Mediolanie , gdzie mamy okazje skosztować ponownie włoskiej pizzy w świetnym wydaniu. Samolot do Polski mamy dopiero następnego dnia rano z lotniska Orio Bergamo oddalonego godzinę drogi autobusem od centrum. Około godziny 23.30 przybywamy na lotnisko aby przeczekać czas do odlotu , nie jest może to najprzyjemniejszy fakt ale z uwagi na późny przyjazd do Mediolanu i wczesny wylot postanowiliśmy już te kilka godzin przeczekać na lotnisku. Zwyczajowo jak to bywa bez przygód nie było by podróży szczególnie tych naszych ;) więc i tym razem coś się musiało przytrafić ale reasumując w skończyło się dobrze ;). Zmęczeni po nocy na lotnisku zasypiamy w samolocie więc nawet nie wiadomo kiedy lądujemy w Warszawie. Warszawa wita nas śniegiem i mrozem czar , upałów już teraz pryska ostatecznie ;) , cóż każda podróż dobiega końca ... ale wspomnienia pozostają do końca życia ... i tak też jest tym razem :) :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz