wtorek, 5 lutego 2013

Dzień 14 – Cameron Highlands – Tanah Rata



Dzień 13 – Cameron Highlands – Tanah Rata
Pobudka 6.30. Wyjazd 8.00. 4h jazdy w głąb górzystych terenów Malezji. Wjechaliśmy na 1600m nad poziomem morza.
Wzgórza Camerona pokryte są wszelakimi uprawami. Najbardziej popularne są tu truskawki, i herbata. Ale sądząc po licznych koszulkach, poduszkach, breloczkach, magnesikach i inny suwenirach dostępnych w okolicznych sklepach, hodowane są tu również różne warzywa (m.in. fasola, papryka) oraz kwiaty rożnej maści. Nam udało się głownie zaobserwować plantacje truskawek pod foliami, oraz przepiękne i malownicze wzgórza pokryte uprawami herbaty. Przepiękne widoki. Kierowca zostawił nas przed dość sympatyczną kwaterą – Father’s Guest House – gdzie wynajęcie kosztowało nas 30RM od osoby. Pewnie nikogo nie zaskoczymy – wynajęliśmy skutery ;]  ale… tym razem z racji ubogiej miejscowości Tanah Rata, lecz dość solidnie przygotowanej pod turystów, brak było automatów. No cóż, wzięliśmy skutery z manualną skrzynią biegów. Pani zrobiła nam szybkie szkolenie i ruszyliśmy w górską trasę zwiedzać cudowne uprawy herbaty. Dotarliśmy do BOH Tea Planatation View Point. Punkt widokowy usytuowane na samym szczycie herbacianego wzgórza, z którego rozpościerał się przecudowny widok na plantacje. Umieszczona niedaleko fabryka produkuje herbatę o nazwie BOK, których najprzeróżniejszych rodzajów, można spróbować w tym właśnie punkcie widokowym, rozkoszując się widokami herbacianych wzgórz. Pojeździliśmy jeszcze po okolicznych miejscowościach, po drodze napotykając na miejscowy festyn – z muzyką, zastawionymi stołami najprzeróżniejszymi potrawami…. takie małe przy okazji doświadczenie, zobaczyć jak miejscowa populacja się bawi. Wieczorem jeszcze obfita kolacja w malezyjskiej, „lokalsowej” knajpie, gdzie dania serwowane są na liściach bambusa. Wieczorna posiadówka na hotelowym balkonie i pożegnalny drink z ANIA i GAJDEREM, gdyż zostają jeszcze w „zagłębiu” herbacianym, a my, jak na globtroterów przystało, ruszamy w dalszą podróż do Kuala Lumpur, skąd za dwa dni wracamy do Europy (docelowo Mediolan przez Doha) po resztę „innej” ekipy, by 3 dni później spotkać się znowu w Azji z ANIA I GAJDEREM – tym razem w Singapurze (patrz 1 post bloga).







































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz